MONIKA WAROŃSKA

FOTOGRAFIA

Szukaj
  • Monika Warońska

Daria zadzwoniła do mnie dwa tygodnie przed swoim ślubem z zapytaniem o wolny termin w sumie o dwa, bo w planach mieli urządzenie przyjęcia weselnego w innym terminie niż ślub z powodu panującej pandemii. Umówiliśmy się na kawę w celu ustalenia szczegółów. Okazało się, że parę dni przed ich wielkim dniem rząd zniesie obostrzenia dotyczące organizowania większych wesel i na spokojnie wszystko będzie mogło odbyć się w jednym terminie. Z tej wiadomości cieszyli się Oni, cieszyłam się ja no i goście chyba też, w końcu po długim czasie siedzenia w domu można było wyjść spotkać się z przyjaciółmi i rodziną.


Przygotowania przebiegły w przyjemnej atmosferze. Tomek szykował się w męskim gronie w mieszkaniu oddalonym o parę kilometrów od Domu Darii, dzięki czemu miałam możliwość sfotografowania przygotowań zarówno Pana Młodego jak i Panny Młodej.

Piękny przydomowy ogród z mnóstwem zieleni, pogoda w tym dniu jak na zamówienie, nie dało się tego nie wykorzystać. Urządziliśmy First look czyli pierwsze spotkanie Pana Młodego z Panną Młodą zanim jeszcze wyjadą do kościoła. Darii i Tomka nie trzeba było do tego długo namawiać, ba chyba zgodzili się na ten pomysł od razu jak im tylko o tym wspomniałam. Ciężko się w takim momencie nie wzruszyć, po zdjęciach widać, że było szczęście, łzy i zaskoczenie.


Do kościoła przyjechaliśmy lekko spóźnieni, a to za sprawą bramki weselnej, którą urządzili przyjaciele Pary Młodej, na szczęście goście i ksiądz poczekali.

Po pięknej uroczystości zaślubin wyruszyliśmy w drogę do Zaborza, małej wsi niedaleko Częstochowy. Z dala od zgiełku miasta w lesie sosnowym jest sala Wing-Pol i to tam przy muzyce DJ Waldemara bawili się goście do białego rana.


Na sesję plenerową wybraliśmy starą szklarnię na wschodzie Polski. Niestety pogoda w tym dniu nie była już tak piękna jak w Dniu ślubu, gęste chmur spowiły niebo, przez co słońce nie miało się jak do nas przebić. Za to mieliśmy świece dymne, które też fajnie wykorzystaliśmy, były uczucia, tańce i pocałunki więc jak dla mnie Bomba!


136 wyświetleniaPozostaw komentarz
  • Monika Warońska

Dominika z Michałem trafili przed mój obiekty kilka dni po tym jak weszło rozporządzenie, że można wykonywać sesje zdjęciowe w plenerze. Nie mogłam czekać, nie mogłam przegapić kwitnienia jabłoni, sesja w sadzie była moim takim małym marzeniem. Znalezienie sadu gdzie będę mogła taką sesje wykonać też nie należało do najłatwiejszych. Tylko jedna osoba na naprawdę kilkanaście, które obdzwoniłam z zapytaniem o możliwość sesji w sadzie się zgodziła, za co serdecznie Panu Jerzemu i jego Sadom z Sercem dziękuje. Pogodę na sesję mieliśmy idealną, słońce co jakiś czas wygalało do nas zza chmur z których 10 minut po skończonych zdjęciach lunęło tak, że świata nie było widać. My na szczęście byliśmy już w drodze do domu. Po dwóch miesiącach izolacji w domu, cudownie było wyjść wreszcie do ludzi, poznać nowe osoby i spędzić miłe popołudnie. Teraz czekamy aż na świecie pojawi się córeczka Dominiki i Michała i znowu będziemy mogli wybrać się na sesję.


P.S. Jeśli tylko będziecie w okolicach Mstowa to zajedźcie do Sadów z Sercem po pyszne jabłka - naprawdę pyszne, wiem co mówię bo próbowałam.



149 wyświetleniaPozostaw komentarz

Aktualizacja: maj 24


Z Natalią i Michałem poznałam się w dniu ich ślubu, pomyślicie, że to niemożliwe a jednak! Ze mną możliwe jest wszystko. Wiedziałam o której i gdzie mam się stawić aby sfotografować przygotowania Pana Młodego Michała i tak też zrobiłam, punktualnie o 13 zapukałam do drzwi. Pan Młody już czekał w salonie na znak, kiedy może zacząć się ubierać. Spinki, buty, mucha, marynarka wszystko założone, mówię ,,-mamy to, teraz możesz się zrelaksować zanim ruszysz w drogę do kościoła a ja uciekam do Panny Młodej". Jak powiedziałam tak też zrobiłam, wsiadłam w samochód i 10 minut później byłam już w apartamencie w którym szykowała się Natalia wraz ze swoimi przyjaciółkami. Oczywiście były śmiechy, wspólny szampan a później szybkie wyjście aby zdążyć do kościoła.


Ślub odbył się chyba w jednym z najpiękniejszych Kościołów w Krakowie w Kościele św. Józefa na Podgórzu, gdzie przed wejściem czekał na Natalię jej ukochany dziadek, który poprowadził ją przed ołtarz do przyszłego męża.


Na zabawę weselną świeżo upieczeni małżonkowie zaprosili nas do Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, piękna sala z widokiem na Wawel. To tam wznieśliśmy pierwszy toast za zdrowie Młodej Pary, wzruszyliśmy się podczas podziękowań jakie Natalia i Michał przygotowali dla swoich dziadków, śmialiśmy się do upadłego podczas zabawy ,,tykająca bomba" i mimo nie sprzyjającej aury jaka panowała na zewnątrz odpaliliśmy tzw. iskierki miłości czyli zimne ognie.





691 wyświetleniaPozostaw komentarz

  • Facebook Basic Black
  • Black Instagram Icon
  • Czarny Pinterest Ikona

© 2019 Monika Warońska - Fotografia Ślubna Śląsk