MONIKA WAROŃSKA

FOTOGRAFIA

Szukaj
  • Monika Warońska

Dominika z Michałem trafili przed mój obiekty kilka dni po tym jak weszło rozporządzenie, że można wykonywać sesje zdjęciowe w plenerze. Nie mogłam czekać, nie mogłam przegapić kwitnienia jabłoni, sesja w sadzie była moim takim małym marzeniem. Znalezienie sadu gdzie będę mogła taką sesje wykonać też nie należało do najłatwiejszych. Tylko jedna osoba na naprawdę kilkanaście, które obdzwoniłam z zapytaniem o możliwość sesji w sadzie się zgodziła, za co serdecznie Panu Jerzemu i jego Sadom z Sercem dziękuje. Pogodę na sesję mieliśmy idealną, słońce co jakiś czas wygalało do nas zza chmur z których 10 minut po skończonych zdjęciach lunęło tak, że świata nie było widać. My na szczęście byliśmy już w drodze do domu. Po dwóch miesiącach izolacji w domu, cudownie było wyjść wreszcie do ludzi, poznać nowe osoby i spędzić miłe popołudnie. Teraz czekamy aż na świecie pojawi się córeczka Dominiki i Michała i znowu będziemy mogli wybrać się na sesję.


P.S. Jeśli tylko będziecie w okolicach Mstowa to zajedźcie do Sadów z Sercem po pyszne jabłka - naprawdę pyszne, wiem co mówię bo próbowałam.



85 wyświetleniaPozostaw komentarz

Aktualizacja: maj 24


Z Natalią i Michałem poznałam się w dniu ich ślubu, pomyślicie, że to niemożliwe a jednak! Ze mną możliwe jest wszystko. Wiedziałam o której i gdzie mam się stawić aby sfotografować przygotowania Pana Młodego Michała i tak też zrobiłam, punktualnie o 13 zapukałam do drzwi. Pan Młody już czekał w salonie na znak, kiedy może zacząć się ubierać. Spinki, buty, mucha, marynarka wszystko założone, mówię ,,-mamy to, teraz możesz się zrelaksować zanim ruszysz w drogę do kościoła a ja uciekam do Panny Młodej". Jak powiedziałam tak też zrobiłam, wsiadłam w samochód i 10 minut później byłam już w apartamencie w którym szykowała się Natalia wraz ze swoimi przyjaciółkami. Oczywiście były śmiechy, wspólny szampan a później szybkie wyjście aby zdążyć do kościoła.


Ślub odbył się chyba w jednym z najpiękniejszych Kościołów w Krakowie w Kościele św. Józefa na Podgórzu, gdzie przed wejściem czekał na Natalię jej ukochany dziadek, który poprowadził ją przed ołtarz do przyszłego męża.


Na zabawę weselną świeżo upieczeni małżonkowie zaprosili nas do Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, piękna sala z widokiem na Wawel. To tam wznieśliśmy pierwszy toast za zdrowie Młodej Pary, wzruszyliśmy się podczas podziękowań jakie Natalia i Michał przygotowali dla swoich dziadków, śmialiśmy się do upadłego podczas zabawy ,,tykająca bomba" i mimo nie sprzyjającej aury jaka panowała na zewnątrz odpaliliśmy tzw. iskierki miłości czyli zimne ognie.





640 wyświetleniaPozostaw komentarz
  • Monika Warońska

Aktualizacja: maj 24

Sierpień, jeden z tych gorących dni kiedy termometr o godzinie ósmej rano wskazuje już prawie trzydzieści stopni, żar leje się z nieba i chociaż pokryte jest ono chmurami zza których raz po raz wychodzi słońce to o deszczu na ochłodę nie ma co marzyć.


W domu rodzinnym Kasi panował swoisty spokój, mały Jasio spał w wózku na podwórzu, Pan Młody Cezary krzątał się po pokojach zajadając kanapki, możliwe że chciał zabić stres a Kasia relaksowała się podczas tworzenia makijażu.


Ślub rozpoczął się o godzinie 13 w Kościele św. Mikołaja w Raciborzu i oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie uroniła łzy podczas przysięgi. Śluby zawsze mnie wzruszały i wzruszać będą a jeszcze jak miłość przysięgają sobie znajomi to jest to podwójnie wzruszające.


Czarka znam od 14 lat aż sama się ostatnio zdziwiłam, że to już tak długo, zawsze uśmiechnięty optymista, serio nigdy nie widziałam go smutnego i narzekającego. Kasię natomiast poznałam podczas ich sesji narzeczeńskiej i pamiętam do dzisiaj, że jak ją tylko zobaczyłam, jej uśmiech, te śmiejące się oczy to wiedziałam, że fajna z niej dziewczyna i że z Czarkiem i małym Jasiem (wtedy jeszcze w brzuszku) stworzą wspaniałą rodzinę. A oni już wtedy wiedzieli, że za rok to ja będę ich fotografem ślubnym co oczywiście mnie tak mile zaskoczyło, że przez tydzień skakałam z radości.


Po uroczystości w kościele pojechaliśmy na zabawę weselną do Zajazdu Złota Iglica gdzie Młodzi wraz z gośćmi bawili się przy dobrej muzyce do białego rana.


































































































































































































373 wyświetleniaPozostaw komentarz

  • Facebook Basic Black
  • Black Instagram Icon
  • Czarny Pinterest Ikona

© 2019 Monika Warońska - Fotografia Ślubna Śląsk